Wczoraj odbyły się urodziny mojego dziadka.
Było wspaniale. Szarik chyba też był zadowolony.
Bawiłam się z nim, w dodatku moja kuzynka też się z nim tarmosiła.
Dziadek go niedawno ostrzygł. Ja tam wolę Talusia w długiej sierści.
Gdy Szarik biegał po ogrodzie, zobaczył mysz ! Zdechłą w dodatku.
Nie mogłam mu jej zabrać. W końcu dziadek mu ją wziął. Jednak po 15 minutach Szarik znów miał to w pysku o_O ! Rozszarpał ją i chyba trochę zjadł ! Ohyda...
poniedziałek, 27 sierpnia 2012
wtorek, 21 sierpnia 2012
Przyjedziesz na wakacje?
Możliwe że Szarik niedługo przyjedzie do mnie na wakacje.
Chociażby na tydzień. Zaplanuje te dni najlepiej jak umiem . Pokażę mu nowy park, ten niemiecki też. Pójdziemy na ogródki i nad rzekę się kąpać. Ostrzygę go i kupię mi kilka nowych rzeczy.
Może mała przejażdżka na rolkach ..? Tradycyjna, wieczorna zabawa przed blokiem w chowanego to też niezła sprawa. Odwiedzimy starych przyjaciół ! Na przykład Korcię i Gacusia <3 !
Już nie mogę się doczekać ..!
Chociażby na tydzień. Zaplanuje te dni najlepiej jak umiem . Pokażę mu nowy park, ten niemiecki też. Pójdziemy na ogródki i nad rzekę się kąpać. Ostrzygę go i kupię mi kilka nowych rzeczy.
Może mała przejażdżka na rolkach ..? Tradycyjna, wieczorna zabawa przed blokiem w chowanego to też niezła sprawa. Odwiedzimy starych przyjaciół ! Na przykład Korcię i Gacusia <3 !
Już nie mogę się doczekać ..!
piątek, 6 lipca 2012
Ach... Te upały
Wczoraj było ponad 30 stopni. Upały wielkie, w dodatku było trochę duszno.
Szarik za bardzo nie przepada za wodą. Nie chciał popływać w oczku wodnym.
Jednak można go było wsadzić do wanienki.
Złapaliśmy go i wsadziliśmy. Wyglądał tak śmiesznie. Chwile go oblaliśmy, potem postał jeszcze w wanience i wyskoczył. Jak zwykle, po kąpieli- otrzepał się.
No i dostał nową ksywkę- Taluś <3 !
Szarik za bardzo nie przepada za wodą. Nie chciał popływać w oczku wodnym.
Jednak można go było wsadzić do wanienki.
Złapaliśmy go i wsadziliśmy. Wyglądał tak śmiesznie. Chwile go oblaliśmy, potem postał jeszcze w wanience i wyskoczył. Jak zwykle, po kąpieli- otrzepał się.
No i dostał nową ksywkę- Taluś <3 !
wtorek, 3 lipca 2012
Kolejne treningi Agility
Dawno tu nie pisałam :).
Dzisiaj pojechałam do babci już o 10:00, gdyż są wakacje. Pobawiłam się z Szarikiem w domu, bo padało. Około godz. 12 rozpogodziło się bardzo, więc mogliśmy wyjść na dwór. Zbudowałam przeszkodę z deski i krzeseł oraz przeszkodę z miotły i krzeseł, potem jeszcze drabinka i tunel. Szło nam coraz lepiej. Nauczyłam go by szedł za ręką, smakołyki widuje dopiero po wykonaniu zadania.
Niedługo zamierzam kupić mu lepszy tunel, taki nie budowany, taki dla dzieci. Tunel dla dzieciaków tańszy a nie ma prawie różnicy. Nie mogę doczekać się kolejnych wakacyjnych dni spędzonych z Szarikiem :D!
Dzisiaj pojechałam do babci już o 10:00, gdyż są wakacje. Pobawiłam się z Szarikiem w domu, bo padało. Około godz. 12 rozpogodziło się bardzo, więc mogliśmy wyjść na dwór. Zbudowałam przeszkodę z deski i krzeseł oraz przeszkodę z miotły i krzeseł, potem jeszcze drabinka i tunel. Szło nam coraz lepiej. Nauczyłam go by szedł za ręką, smakołyki widuje dopiero po wykonaniu zadania.
Niedługo zamierzam kupić mu lepszy tunel, taki nie budowany, taki dla dzieci. Tunel dla dzieciaków tańszy a nie ma prawie różnicy. Nie mogę doczekać się kolejnych wakacyjnych dni spędzonych z Szarikiem :D!
wtorek, 19 czerwca 2012
Kąpiel!
Tego dnia miałam kąpać Szarika. Dziadek nalał wody do takiej wanienki. A że było ciepło, kąpałam go na dworze. Zanim go złapałam upłynęło 20 minut. On chyba nie zbyt lubi kąpiele.
Jednakże podczas kąpieli stał spokojnie i dawał się myć. Wyszorowałam go porządnie, pół godziny szorowałam i szorowałam go gąbką. Później trzeba było go opłukać, wsadziłam Szarika do drugiej wanienki i wypłukałam. Następnie położyłam ręcznik na ławkę i postawiłam go tam, zaczęłam wycierać drugim ręczniczkiem. Najgorsze właśnie było to wycieranie. Szarik co chwilę się "oczepywał", ciągle chciał uciec. Ale udało się jakoś go dobrze wytrzeć. Później zaczęłam czesanie, ale to było proste. Po serii pielęgnacyjnej zaniosłam go na rękach do domu, by się nie pobrudził. Ale był ciężki xD.
Jednakże podczas kąpieli stał spokojnie i dawał się myć. Wyszorowałam go porządnie, pół godziny szorowałam i szorowałam go gąbką. Później trzeba było go opłukać, wsadziłam Szarika do drugiej wanienki i wypłukałam. Następnie położyłam ręcznik na ławkę i postawiłam go tam, zaczęłam wycierać drugim ręczniczkiem. Najgorsze właśnie było to wycieranie. Szarik co chwilę się "oczepywał", ciągle chciał uciec. Ale udało się jakoś go dobrze wytrzeć. Później zaczęłam czesanie, ale to było proste. Po serii pielęgnacyjnej zaniosłam go na rękach do domu, by się nie pobrudził. Ale był ciężki xD.
poniedziałek, 11 czerwca 2012
Za duży...
W czwartek (Boże Ciało) mama miała wolne więc mogłyśmy wybrać się do babci na rowerach.
Przyjechaliśmy ledwo co, znaczy się ja powoli nie dawałam rady. Ogólnie moja kondycja ostatnio się pogorszyła :( . Gdy już byliśmy na miejscu okazało się że babcia wybiera się na wycieczkę rowerową, mama chciała z nimi jechać a ja co... Sama chyba nie zostanę, zwłaszcza że tam nie ma zasięgu więc jakby co nie miałabym jak zadzwonić. Próbowałam z dziadkiem włożyć Szarika do koszyka, ale cóż - był już za duży. Nie chciałam by biegł przy rowerze, 7 km to jednak za dużo dla niego. Tak w ogóle ja go nawet nie uczyłam chodzenia przy rowerze. A do koszyka się nie zmieścił. Trudno... Tak szybko dorastają :).
Przyjechaliśmy ledwo co, znaczy się ja powoli nie dawałam rady. Ogólnie moja kondycja ostatnio się pogorszyła :( . Gdy już byliśmy na miejscu okazało się że babcia wybiera się na wycieczkę rowerową, mama chciała z nimi jechać a ja co... Sama chyba nie zostanę, zwłaszcza że tam nie ma zasięgu więc jakby co nie miałabym jak zadzwonić. Próbowałam z dziadkiem włożyć Szarika do koszyka, ale cóż - był już za duży. Nie chciałam by biegł przy rowerze, 7 km to jednak za dużo dla niego. Tak w ogóle ja go nawet nie uczyłam chodzenia przy rowerze. A do koszyka się nie zmieścił. Trudno... Tak szybko dorastają :).
Jaki dorosły :)
Dzisiaj (jak co środę) pojechałam po szkole do babci. Wyszłam z Szarikiem na spacerek, akurat szedł jakiś piesek. Wyglądał na młodego, śliczny był z niego kundelek. Piesek próbował zachęcić go do zabawy, skakał szczekał radośnie machając ogonkiem. Szarik nie wykazywał zbytniego entuzjazmu.
Kiedyś (jak był mały) sam ciągle chciał się bawić, a teraz to... :p .
W ogóle Szarik zrobił się bardziej "dojrzały". Coraz bardziej się słucha, jest grzeczniejszy choć czasem uda mu się nabroić. A jak głośno szczeka!
Kiedyś (jak był mały) sam ciągle chciał się bawić, a teraz to... :p .
W ogóle Szarik zrobił się bardziej "dojrzały". Coraz bardziej się słucha, jest grzeczniejszy choć czasem uda mu się nabroić. A jak głośno szczeka!
środa, 6 czerwca 2012
Drugie Urodziny !STO LAT SZARIK !
Dzisiaj szósty czerwiec !
Szarik ma urodzinki . Dwa lata , kto by pomyślał że ten czas tak szybko leci ..?
Piosenkę "Sto Lat" usłyszała najbliższa okolica . W prezencie piesek dostał piłeczkę oraz kilka przysmaków .
Udaliśmy się na długi spacerek i ćwiczyliśmy bieganie na czas!
Następnie bardzo porządnie go wyczesałam. Przecież musiał wyglądać rewelacyjnie , w dzień swych urodzinek.
Każdy domownik złożył mu piękne życzenia. A ja już zaczynam planować jego trzecią imprezkę urodzinową :).
Szarik ma urodzinki . Dwa lata , kto by pomyślał że ten czas tak szybko leci ..?
Piosenkę "Sto Lat" usłyszała najbliższa okolica . W prezencie piesek dostał piłeczkę oraz kilka przysmaków .
Udaliśmy się na długi spacerek i ćwiczyliśmy bieganie na czas!
Następnie bardzo porządnie go wyczesałam. Przecież musiał wyglądać rewelacyjnie , w dzień swych urodzinek.
Każdy domownik złożył mu piękne życzenia. A ja już zaczynam planować jego trzecią imprezkę urodzinową :).
STO LAT KOCHANY SZARIKU !
piątek, 1 czerwca 2012
Nagrywamy film !
Wczoraj byłam u babci cały dzień , szkoła mnie ominęła bo źle się czułam . Moi bracia też nie poszli do szkoły . Mimo tego że brzuchy nas troszkę bolały , poszliśmy na dwór .
Weszliśmy na strych i Gracek wpadł na pomysł by nagrać film , tak na komórce .
Szarik grał główną rolę :) . Kilka odcinków naszego "serialu" zostało nagranych .
Zabawa byłą super . A Szarik mimo tego że nie był specjalnie szkolony wykonywał polecenia jakby od razu wiedział o co chodzi . Niczego nie komplikował . To my mieliśmy więcej wpadek niż on .
Jednak nasz serial został przerwany , ponieważ Kubie bateria padła w komórce .
Gdy już naładowaliśmy ją , trzeba bało wracać do domu .
W domu usunęliśmy te filmiki , bo gdyby ktoś to zobaczył na pewno by się śmiał ;D .
Weszliśmy na strych i Gracek wpadł na pomysł by nagrać film , tak na komórce .
Szarik grał główną rolę :) . Kilka odcinków naszego "serialu" zostało nagranych .
Zabawa byłą super . A Szarik mimo tego że nie był specjalnie szkolony wykonywał polecenia jakby od razu wiedział o co chodzi . Niczego nie komplikował . To my mieliśmy więcej wpadek niż on .
Jednak nasz serial został przerwany , ponieważ Kubie bateria padła w komórce .
Gdy już naładowaliśmy ją , trzeba bało wracać do domu .
W domu usunęliśmy te filmiki , bo gdyby ktoś to zobaczył na pewno by się śmiał ;D .
sobota, 26 maja 2012
Ale walka !
Gdy przyjechałam do babci wypuściłam psa do lasu by się przywitał z moimi braćmi , którzy rozmawiali z kimś . Były przygotowania do biegów i miejscowe dzieci "układały" trasę . Jeden chłopak zabrał ze sobą psa swojej babci (sąsiadki mojej babci) - Atosa . Ja nie wiedziałam że ten pies tam jest , więc bez obawy wypuściłam Szarasia . Gdy zobaczyłam Atosa (pies wielkości takiej jak mój Szarik) tak się przestraszyłam , przecież on nie lubi Szarika , a Szarik odwzajemnia bez problemu jego uczucia ! Na początek Szarik biegał za swoim "wrogiem" , potem zaczęli szczekać i ganiać po tym lesie . Później zaczęli się gryźć , szybko pobiegłam za Szarikiem i wzięłam go na ręce . Atos szedł za mną . Tak szczekali i warczeli . Zaniosłam Szarika do ogrodu , tak mnie podrapał . Następnym razem będę sprawdzała kto i co jest w lesie .
Nieproszeni goście ...
Tego dnia przyjechałam do babci , zjadłam obiad i udałam się z Szarikiem na półgodzinny spacerek do lasu .
Później zaczęłam go czesać szczotką , bardzo ostrożnie ponieważ on się czasem szczotki boi .
Nagle natknęłam się na małego kleszcza wbitego w jego główkę . Zawołałam dziadka , bo sama boję się wyciągać kleszczy . Nie to że się brzydzę , ale po prostu nie chcę zrobić mu(psu) krzywdy .
Dziadek wziął pęsetę i próbował wyciągnąć kleszcza , ale był tak mały że trudno było go chwycić .
Wziął inną pęsetkę i udało się , ale wyciągnąć tylko odwłok nieproszonego przyjaciela .
Później dziadek wyciął sierść w okół kleszcza i podjął kilka prób wyciągnięcia szczypiec .
Nie udało się , posmarowaliśmy to miejsce spirytusem by to odkazić . Zostawiliśmy psa na chwilkę by się uspokoił , potem znów próbowaliśmy wyciągnąć tego pasożyta z jego głowy . Po kilku próbach udało się ! A wygolone miejsce na główce psiaka śmiesznie wygląda :) .
Później zaczęłam go czesać szczotką , bardzo ostrożnie ponieważ on się czasem szczotki boi .
Nagle natknęłam się na małego kleszcza wbitego w jego główkę . Zawołałam dziadka , bo sama boję się wyciągać kleszczy . Nie to że się brzydzę , ale po prostu nie chcę zrobić mu(psu) krzywdy .
Dziadek wziął pęsetę i próbował wyciągnąć kleszcza , ale był tak mały że trudno było go chwycić .
Wziął inną pęsetkę i udało się , ale wyciągnąć tylko odwłok nieproszonego przyjaciela .
Później dziadek wyciął sierść w okół kleszcza i podjął kilka prób wyciągnięcia szczypiec .
Nie udało się , posmarowaliśmy to miejsce spirytusem by to odkazić . Zostawiliśmy psa na chwilkę by się uspokoił , potem znów próbowaliśmy wyciągnąć tego pasożyta z jego głowy . Po kilku próbach udało się ! A wygolone miejsce na główce psiaka śmiesznie wygląda :) .
poniedziałek, 7 maja 2012
Pływanie w oczku :)!
Tego dnia byłam u babci . Poszłam z psem do lasu , a potem poćwiczyliśmy na własnoręcznie zrobionym torze Agility . Później Szarik zobaczył kaczę (z plastiku) w oczku wodnym . Była tusz przy brzegu , zabrał ją i pogryzł .Zabrałam mu ją i wrzuciłam na sam środek oczka wodnego . Szaraś nie wiedział co ma robić . Biegał obok tego oczka , szczekał . Potem zanurzył łapy w wodzie , aż w końcu wskoczył po nią z mostku . Taki plusk był , pies prawie pod wodę poszedł . Zaczął pływać , chwycił kaczę i do brzegu szybko wrócił . Wyszedł , łapy miał całe w błocie . Potem uciekał nam z tą kaczką i wytarzał się w trawie . Kilka dni temu był kąpany i strzyżony a wytarzał się w błocie . Będzie trzeba mu kupić nową obrożę przeciw kleszczom , latem pewnie sobie jeszcze popływa :) . Muszę go jeszcze nauczyć aportowania w wodzie , by mi przynosił to co złowił :) .
środa, 11 kwietnia 2012
poniedziałek, 9 kwietnia 2012
Wielkanoc !
Wielkanoc spędziłam u babci . Było tyle pyszności , oczywiście Szarikowi też coś pod stół spadło ;).
Pogoda nie była za ładna , jednak i tak wyszłam z psem na spacerek . W lesie było zimno , ale trochę pospacerowaliśmy . Potem dołączyliśmy do gry w siatkówkę . Tato odpiął smycz Szarika i piesek latał za piłką jak szalony . Bawił się w głupiego Jaśka ;-) . Na początku bałam się że gdzieś ucieknie , za jakimś kotem ale był tak zajęty piłką że chyba poza nią świata nie widział . Później tak zaczął szczekać , jakby wołał "Dajcie mi tą piłkę , dajcie!" . Kilka razy ją złapał , ale trzeba mu było zabrać bo mógł ją zniszczyć .
Szczekał jak głupi aż w końcu sąsiad wyszedł więc trzeba było skończyć zabawę :( .
Potem poszliśmy do domu , by odpocząć . Jednak jakieś pół godziny później byliśmy już w ogrodzie .
Postanowiłam nauczyć go skakać przez przeszkodę .
Na początku myślałam by poskakał przez taką siatkę , jednak on się jej bał . Próbowałam go oswoić z nią , powoli . Przechodziłam z nim spokojnie obok niej , ale na próżno . W końcu postawiłam na dwóch stołkach kij od miotły . Upewniłam się czy wszystko jest bezpieczne . Okazało się że tak , nawet gdyby pies strącił poprzeczkę to i tak nic by mu się nie stało . Na początku miałam go na smyczy , biegł obok mnie . Najpierw nie wiedział o co chodzi , ale potem śmiało skakał . Wzięłam potem zabawkę i rzucałam mu daleko a on po drodze musiał przeskoczyć przez przeszkodę . Potem musiał wskoczyć na belkę i po niej przejść , świetnie sobie radził . Na razie będziemy trenować , a kto wie , może kiedyś pojedziemy na zawody ;).
Pogoda nie była za ładna , jednak i tak wyszłam z psem na spacerek . W lesie było zimno , ale trochę pospacerowaliśmy . Potem dołączyliśmy do gry w siatkówkę . Tato odpiął smycz Szarika i piesek latał za piłką jak szalony . Bawił się w głupiego Jaśka ;-) . Na początku bałam się że gdzieś ucieknie , za jakimś kotem ale był tak zajęty piłką że chyba poza nią świata nie widział . Później tak zaczął szczekać , jakby wołał "Dajcie mi tą piłkę , dajcie!" . Kilka razy ją złapał , ale trzeba mu było zabrać bo mógł ją zniszczyć .
Szczekał jak głupi aż w końcu sąsiad wyszedł więc trzeba było skończyć zabawę :( .
Potem poszliśmy do domu , by odpocząć . Jednak jakieś pół godziny później byliśmy już w ogrodzie .
Postanowiłam nauczyć go skakać przez przeszkodę .
Na początku myślałam by poskakał przez taką siatkę , jednak on się jej bał . Próbowałam go oswoić z nią , powoli . Przechodziłam z nim spokojnie obok niej , ale na próżno . W końcu postawiłam na dwóch stołkach kij od miotły . Upewniłam się czy wszystko jest bezpieczne . Okazało się że tak , nawet gdyby pies strącił poprzeczkę to i tak nic by mu się nie stało . Na początku miałam go na smyczy , biegł obok mnie . Najpierw nie wiedział o co chodzi , ale potem śmiało skakał . Wzięłam potem zabawkę i rzucałam mu daleko a on po drodze musiał przeskoczyć przez przeszkodę . Potem musiał wskoczyć na belkę i po niej przejść , świetnie sobie radził . Na razie będziemy trenować , a kto wie , może kiedyś pojedziemy na zawody ;).
czwartek, 5 kwietnia 2012
Uczymy się nowych sztuczek ;D
Tego dnia postanowiłam nauczyć Szarika kilku nowych sztuczek . Na początku przyszło mi do głowy powtórzyć komendę zostań , bo nie za bardzo ma ją opanowaną .Kazałam psu usiąść przed garażem , powiedziałam zostań i tyłem poszłam kilka kroków w głąb garażu . Widziałam że pies siedzi więc zaczęłam już normalnie spacerować po garażu . Pies nadal siedział , podeszłam do niego i go pogłaskałam .Powtórzyłam to ćwiczenie kilka razy i pies nadal grzecznie siedział .
Następnie nauczyłam go wchodzić na komendę na strych . Z tym też (co dziwne) nie było problemu .
Potem wzięłam kijki (to takie coś , z czym się chodzi na spacery . Wiecie o co mi chodzi , ja za bardzo nie umiem tego nazwać) , chciałam nauczyć go chodzić przy nich , by w czasie takich spacerów z babcią nie zrobił jej i sobie krzywdy . Spacerowaliśmy tak 40 minut , pies trochę się już przyzwyczaił ale nadal ciągnął . Postanowiłam wrócić już do domu , i tak dużo już się dzisiaj nauczył , a ćwiczenia z kijkami dokończymy potem ;-).
Następnie nauczyłam go wchodzić na komendę na strych . Z tym też (co dziwne) nie było problemu .
Potem wzięłam kijki (to takie coś , z czym się chodzi na spacery . Wiecie o co mi chodzi , ja za bardzo nie umiem tego nazwać) , chciałam nauczyć go chodzić przy nich , by w czasie takich spacerów z babcią nie zrobił jej i sobie krzywdy . Spacerowaliśmy tak 40 minut , pies trochę się już przyzwyczaił ale nadal ciągnął . Postanowiłam wrócić już do domu , i tak dużo już się dzisiaj nauczył , a ćwiczenia z kijkami dokończymy potem ;-).
czwartek, 8 marca 2012
Nie lubimy nie proszonych gości .
Tego popołudnia byłam u babci i dziadka . Poszłam z psem na spacer , a bracia z kuzynem na ulicy grali w piłkę . W ogrodzie nie mogli , bo potem wszystkie kwiatki są połamane .
Jakieś 30 minut później , przyjechała taka dziewczyna , której strasznie nie lubię . Od roku , kłócimy się z nią . To w sumie my zaczęliśmy , ale ona rozkręciła . Jak zwykle zaczęło się od wyzywania się na wzajem . Przed jej przyjściem zdążyłam odprowadzić psa . Więc Szarika jeszcze nie widziała . Gdy wjechała na leśną dróżkę . Z bramy(sąsiadów) wybiegł pies sąsiadów . Tak na nią naszczekał że aż piszczała . Super Rambo!-zawołałam .
Zdziwiło mnie to że tak strasznie się do przestraszyła . To pies wielkości większego jamnika :-) . Szariś , też zaczął szczekać , więc wzięłam go na smycz i wyszłam z ogrodu . Ta mała pluskwa , zaczęła się tak drzeć na jego widok , że aż się uśmiałam . Pobiegliśmy za nią , ona na tym swoim rowerze , jechała i się darła . Przestaliśmy ją gonić , i wróciła . Tak kilka razy . Ruch jej nie zaszkodzi xD . W końcu zapędziliśmy ją aż do zakrętu . Wróciła , ale jak już mieliśmy jechać do domu . Znów ją przepędziliśmy , potem już się na szczęście nie pokazała . Fajnie ! Bo mam jej serdecznie dość . Jest taka jakaś psychiczna . Przy pomocy Szarika , już do nas nie podejdzie ;D!
Jakieś 30 minut później , przyjechała taka dziewczyna , której strasznie nie lubię . Od roku , kłócimy się z nią . To w sumie my zaczęliśmy , ale ona rozkręciła . Jak zwykle zaczęło się od wyzywania się na wzajem . Przed jej przyjściem zdążyłam odprowadzić psa . Więc Szarika jeszcze nie widziała . Gdy wjechała na leśną dróżkę . Z bramy(sąsiadów) wybiegł pies sąsiadów . Tak na nią naszczekał że aż piszczała . Super Rambo!-zawołałam .
Zdziwiło mnie to że tak strasznie się do przestraszyła . To pies wielkości większego jamnika :-) . Szariś , też zaczął szczekać , więc wzięłam go na smycz i wyszłam z ogrodu . Ta mała pluskwa , zaczęła się tak drzeć na jego widok , że aż się uśmiałam . Pobiegliśmy za nią , ona na tym swoim rowerze , jechała i się darła . Przestaliśmy ją gonić , i wróciła . Tak kilka razy . Ruch jej nie zaszkodzi xD . W końcu zapędziliśmy ją aż do zakrętu . Wróciła , ale jak już mieliśmy jechać do domu . Znów ją przepędziliśmy , potem już się na szczęście nie pokazała . Fajnie ! Bo mam jej serdecznie dość . Jest taka jakaś psychiczna . Przy pomocy Szarika , już do nas nie podejdzie ;D!
środa, 22 lutego 2012
Skoki , las i cmentarz .
Ten dzień też spędzaliśmy u babci . Zaraz po obiedzie ,wyszłam z Szarikiem na spacer jak zawsze . Moi bracia i kuzyn też wyszli do lasu , chcieli go trochę pozwiedzać . Poszli tak gdzie jest przejście na ten cmentarz o którym już wcześniej pisałam . Pomyślałam że pójdę za nimi , w końcu i tak musiałam to zrobić , ponieważ Szarik jakby ich wyczuł , rozpędził się a ja nie mogłam go utrzymać . Potem poszliśmy na ten cmentarz , akurat ulicą (jest przed tym cmentarzem) szli jacyś ludzie . Wróciliśmy się do lasu . Była tam akurat taka duża gałąź więc pomyślałam że pies mógłby spróbować przez nią przeskoczyć . Na początku przeszedł pod nią ale potem pięknie zaczął skakać . Powiedziałam o tym chłopcom . Później wróciliśmy na cmentarz a ja ciągle miałam jakieś zwidy i ciągle coś słyszałam , a tu jakiś człowiek w dresie za drzewem a tu znów słyszałam "Grrr..." a potem jeszcze jakieś krakanie , bracia i kuzyn mówili że ja już wariuję . W końcu trzeba było wracać do domu . Dostałam ochrzan ponieważ , pies był cały w błocie a wczoraj był kąpany ;p ...
czwartek, 16 lutego 2012
Czy wy chcecie bym dostała zawału ???
Tego dnia po szkole miałam jechać do babci . W dordze tam zapytałam się jak tam u mojego Szarika . Dziadek powiedział że dobrze i że poszedł z ich znajomymi na spacer do lasu , BEZ SMYCZY ! Ja sie tak wystraszyłam , po pierwsze - pies w lesie musi być na smyczy , po drugie - on ich prawie nie zna , pewnie im gdzieś zwieje , po trzecie - oni tego lasu nie znają , co jak się zgubią ?!
Gdy jechaliśmy do wioski, ciągle trzymałam kciuki i powtarzałam - będzie dobrze , nic mu się nie stanie , nie ucieknie .
Kiedy przyjechaliśmy na miejsce od razu pobiegłam do domu sprawdzić czy już wszyscy przyszli ze spaceru . Na szczęście TAK , Szarik im nie uciekł spokojnie wrócili . Jak się później okazało trochę zabłądzili ale jakoś przyszli . Ufff...kamień spadł mi z serca . Poprosiłam by już nigdy dziadek ich samych z psem bez smyczy nie puszczał , ale znając życie prośba się nie spełni . Dziadek chyba ufa Szarikowi więcej niż ja ...
Gdy jechaliśmy do wioski, ciągle trzymałam kciuki i powtarzałam - będzie dobrze , nic mu się nie stanie , nie ucieknie .
Kiedy przyjechaliśmy na miejsce od razu pobiegłam do domu sprawdzić czy już wszyscy przyszli ze spaceru . Na szczęście TAK , Szarik im nie uciekł spokojnie wrócili . Jak się później okazało trochę zabłądzili ale jakoś przyszli . Ufff...kamień spadł mi z serca . Poprosiłam by już nigdy dziadek ich samych z psem bez smyczy nie puszczał , ale znając życie prośba się nie spełni . Dziadek chyba ufa Szarikowi więcej niż ja ...
wtorek, 14 lutego 2012
Sztuczki które już umiem ;-)
Mojego psa nauczyłam już -
Siad
Leżeć
Fuj
Aport
Do mnie
Obrót
Czekaj
Daj łapkę
Daj głos
Pracujemy nad turlaj się i szukaj Jeśli ktoś wie jak nauczyć go tego drugiego to prosiłabym o pomoc ...
Siad
Leżeć
Fuj
Aport
Do mnie
Obrót
Czekaj
Daj łapkę
Daj głos
Pracujemy nad turlaj się i szukaj Jeśli ktoś wie jak nauczyć go tego drugiego to prosiłabym o pomoc ...
sobota, 11 lutego 2012
Znalezienie drogi do domu
Byłam u babci . Jak zwykle po obiedzie poszłam z psem na spacer do lasu . Załatwił się a potem bawiliśmy się w rzucanie patyków . Poszliśmy w głąb lasu . Bawiliśmy się chyba z 40 minut , nagle Szarik zaczął coś tam wąchać. No gdzie jesteśmy - powiedziałam do niego , chociaż doskonale wiedziałam jak wrócić do domu . Pies zaczął wąchać w biegu . Gdyby nie biegł na pewno odciągnęłabym go i poszła dalej , ale widać było że chodziło mu o coś "ważnego " . Biegłam za nim . Po kilku minutach byliśmy już przed domem . Zaprowadził mnie tuż pod furtkę domu babci . Chyba nie chciało mu się dalej chodzić po lesie , wcale mu się nie dziwiłam , w końcu był straszny mróz ...
piątek, 10 lutego 2012
Ratownik kur
Babcia opowiedziała mi co takiego Szarik zrobił więc tak -
Tego popołudnia babcia pracowała w ogrodzie a psa wypuściła by sobie pobiegał .
Kilka minut później kury sąsiadki zaczęły robić wielki raban . Babcia myślała że to Szarik je straszy , ale on stał obok niej . Leć- powiedziała do niego babcia , pies pobiegł . Po kilku sekundach rozległo się głośnie szczekanie , na niebie był jastrząb . Okazało się że dzięki szczekaniu Szarika , ptak puścił kurę ze szponów . Gdyby nie on , byłoby już po kurce . Ale z niego bohater ;-)...
Tego popołudnia babcia pracowała w ogrodzie a psa wypuściła by sobie pobiegał .
Kilka minut później kury sąsiadki zaczęły robić wielki raban . Babcia myślała że to Szarik je straszy , ale on stał obok niej . Leć- powiedziała do niego babcia , pies pobiegł . Po kilku sekundach rozległo się głośnie szczekanie , na niebie był jastrząb . Okazało się że dzięki szczekaniu Szarika , ptak puścił kurę ze szponów . Gdyby nie on , byłoby już po kurce . Ale z niego bohater ;-)...
czwartek, 9 lutego 2012
U babci...
Jak już niektórzy wiedzą , mój pies od niedawna mieszka u babci ;( ... Odwiedzam go raz w tygodniu , bo tylko tyle na razie mogę . Codziennie pytam się babci co takiego zrobił , niestety naszych wspólnych przygód będzie mniej więc to Szarik będzie głównym bohaterem . Mam jednak jeszcze kilka plusów tego , nasze i jego przygody będą o wiele ciekawsze . Tęsknie Mój Młody Szariku <3 :*!
Spotkanie z Kalą
Od godziny 13 była u mnie moja starsza kuzynka . Razem z nią wyprowadzałyśmy owczarka niemieckiego -Kalę . Gdy pojawił się u mnie Szarik niestety nie odwiedzałam już Kali bo musiałam czas poświęcić jemu . Kuzynka wpadła na pomysł by spotkać ich ze sobą . Odmówiłam bo miałam obawy , Kala jest przecież 2 razy taka jak on co się stanie gdy się nie polubią , przecież my jej nawet nie utrzymamy .
Ona mnie uspokoiła i powiedziała że nic się niestanie . Po długich minutach błagania w końcu się zgodziłam ale nie chętnie . Kiedy już byłyśmy przy płocie , kuzynka poszła po suczkę a ja zostałam z psem .
Ich spotkanie wyglądało tak - Ten obwąchał ją , ona jego . Potem mój Szariś zaczął skakać bo chciał się z nią bawić , ona na początku nie miała na to ochoty ale w końcu zaczęła się z nim zabawnie droczyć .
Moje obawy puki co zniknęły . Najgorzej było gdy mieliśmy wejść na podwórko Kali , tam dopiero zaczęli skakać czasem nawet się podgryzali -czego się strasznie bałam ale w końcu doszło do mnie że jest okej - ogólnie byłam jeszcze w tedy strasznie przewrażliwiona na punkcie mojego pieska i musiałam kontrolować
każdy jego ruch z czasem to minęło ...
Teraz Kala i Szarik są wspaniałymi przyjaciółmi , na spacery chodziliśmy coraz częściej .
Ona mnie uspokoiła i powiedziała że nic się niestanie . Po długich minutach błagania w końcu się zgodziłam ale nie chętnie . Kiedy już byłyśmy przy płocie , kuzynka poszła po suczkę a ja zostałam z psem .
Ich spotkanie wyglądało tak - Ten obwąchał ją , ona jego . Potem mój Szariś zaczął skakać bo chciał się z nią bawić , ona na początku nie miała na to ochoty ale w końcu zaczęła się z nim zabawnie droczyć .
Moje obawy puki co zniknęły . Najgorzej było gdy mieliśmy wejść na podwórko Kali , tam dopiero zaczęli skakać czasem nawet się podgryzali -czego się strasznie bałam ale w końcu doszło do mnie że jest okej - ogólnie byłam jeszcze w tedy strasznie przewrażliwiona na punkcie mojego pieska i musiałam kontrolować
każdy jego ruch z czasem to minęło ...
Teraz Kala i Szarik są wspaniałymi przyjaciółmi , na spacery chodziliśmy coraz częściej .
środa, 8 lutego 2012
Pierwsza w życiu wigilia-spotkanie św.Mikołaja
Około godziny 17 cała rodzina zebrała się u babci , ponieważ miała się odbyć wieczerza wigilijna . Ja z rodzicami i braćmi byliśmy wcześniej ponieważ mama chciała pomóc babci przy szykowaniu . Pierwsze co zrobiłam to - podłożyłam prezent dla Szarika pod choinkę a mianowicie :
-Piłkę
-Kostkę
-Smakołyki
On od razu wpychał tam nosa , jeszcze zjadł kilka pierniczków z choinki . W końcu nauczył się komendy -Fuj- i wszystko zostawił w spokoju . Ciągle latał za tymi którzy nosili na tacach różne dania . Oczywiście coś tam na ziemię mu spadło ;-) . Gdy już wszyscy byli na miejscu , zasiedli do stoły on położył się pod nim i nasłuchiwał .Później przyszła pora na rozdanie prezentów . Tradycyjnie robił to dziadek . W tym roku przebrał się za św.Mikołaja , ponieważ to miała być taka "atrakcja" dla mojej małej 4 letniej kuzynki . Moim zdaniem to był lekki obciach , ale czego się nie robi dla rodziny..?
Pies na początku nie wiedział o co chodzi i gdy wyczytano jego imię nawet nie raczył podejść . Gdy już dostał ten prezent , chwilę się nim pobawił a potem rzucił gdzieś w kąt. Chyba nie był zadowolony z prezentów ...
-Piłkę
-Kostkę
-Smakołyki
On od razu wpychał tam nosa , jeszcze zjadł kilka pierniczków z choinki . W końcu nauczył się komendy -Fuj- i wszystko zostawił w spokoju . Ciągle latał za tymi którzy nosili na tacach różne dania . Oczywiście coś tam na ziemię mu spadło ;-) . Gdy już wszyscy byli na miejscu , zasiedli do stoły on położył się pod nim i nasłuchiwał .Później przyszła pora na rozdanie prezentów . Tradycyjnie robił to dziadek . W tym roku przebrał się za św.Mikołaja , ponieważ to miała być taka "atrakcja" dla mojej małej 4 letniej kuzynki . Moim zdaniem to był lekki obciach , ale czego się nie robi dla rodziny..?
Pies na początku nie wiedział o co chodzi i gdy wyczytano jego imię nawet nie raczył podejść . Gdy już dostał ten prezent , chwilę się nim pobawił a potem rzucił gdzieś w kąt. Chyba nie był zadowolony z prezentów ...
Poszkodowany ...
Byliśmy u babci , poszłam z psem na spacer . Wypuściłam go potem do ogrodu , moi bracia też tam byli bo chcieli pograć w piłkę nożną .
Dobra , psa spuściłam i poszłam na chwilkę do domu bo babcia mnie wołała . Gdy przychodzę widzę że pies zaczyna kopać wielką dziurę koło furtki . Moi bracia oczywiście nic nie robią tylko się gapią . Odgoniłam psa i chciałam zakopać to cudo co tam wykopał . Szarik myślał że to zabawa , więc zaczął ganiać tam i z powrotem . Poprosiłam brata by zakopał tą dziurę a ja w tym czasie miałam złapać pieska . Szarik podbiegł obok dziury i prosto pod nogę mojego brata . Łapka została przydepnięta tak mocno (przypadkiem ) , że piesek piszczał straszliwie . Potem opatrzyliśmy mu kończynę i położyliśmy na kanapie . Kilka minut później byliśmy już u weta , na szczęście łapa nie była złamana ... Szarik musiał przez 2 tygodnie nosić bandaż .
PS: Przepraszam że dopiero teraz to piszę ale wcześniej zapomniałam.
Dobra , psa spuściłam i poszłam na chwilkę do domu bo babcia mnie wołała . Gdy przychodzę widzę że pies zaczyna kopać wielką dziurę koło furtki . Moi bracia oczywiście nic nie robią tylko się gapią . Odgoniłam psa i chciałam zakopać to cudo co tam wykopał . Szarik myślał że to zabawa , więc zaczął ganiać tam i z powrotem . Poprosiłam brata by zakopał tą dziurę a ja w tym czasie miałam złapać pieska . Szarik podbiegł obok dziury i prosto pod nogę mojego brata . Łapka została przydepnięta tak mocno (przypadkiem ) , że piesek piszczał straszliwie . Potem opatrzyliśmy mu kończynę i położyliśmy na kanapie . Kilka minut później byliśmy już u weta , na szczęście łapa nie była złamana ... Szarik musiał przez 2 tygodnie nosić bandaż .
PS: Przepraszam że dopiero teraz to piszę ale wcześniej zapomniałam.
Na starym cmentarzu....
Jakieś 30 m od domu mojej babci jest stary , zniszczony cmentarz . Chciałam zbadać tamte zakamarki więc postanowiłam się tam przejść . Zabrałam też Szarika , w ramach spaceru .
Gdy już tam byliśmy podchodziłam po kolei do każdego nagrobka (na którym można było się jeszcze czegoś doczytać) , on wskakiwał na nie . Dalej w krzakach jest żelazny krzyż , wygląda naprawdę nie ciekawie . Ominęliśmy go szerooookim łukiem . Zobaczyłam jakiś tunel i stanęłam przed jego wejściem . Szarik wciągnął mnie kawałek do środka . Jak już jestem to pójdę jeszcze kawałeczek dalej-powiedziałam . Szliśmy i zobaczyliśmy jakieś szmatki , nagle jakby coś spadło . Uciekłam stamtąd z mocno bijącym sercem ciągnąc za sobą psa . Już nigdy tam nie chodzę , a jak mam przejść obok to zdarza się że biegiem....
Gdy już tam byliśmy podchodziłam po kolei do każdego nagrobka (na którym można było się jeszcze czegoś doczytać) , on wskakiwał na nie . Dalej w krzakach jest żelazny krzyż , wygląda naprawdę nie ciekawie . Ominęliśmy go szerooookim łukiem . Zobaczyłam jakiś tunel i stanęłam przed jego wejściem . Szarik wciągnął mnie kawałek do środka . Jak już jestem to pójdę jeszcze kawałeczek dalej-powiedziałam . Szliśmy i zobaczyliśmy jakieś szmatki , nagle jakby coś spadło . Uciekłam stamtąd z mocno bijącym sercem ciągnąc za sobą psa . Już nigdy tam nie chodzę , a jak mam przejść obok to zdarza się że biegiem....
wtorek, 7 lutego 2012
Pierwsza zima a szczegółowo pierwszy śnieg
Padał śnieg, to była pierwsza zima mojego psa . Od raz wpadłam na pomysł by po śniadaniu zabrać go na spacerek . Chciałam sprawdzić jak zareaguje na biały puch . Zapięłam mu smycz do szelek i wybiegłam na dwór . Skakaliśmy po śnieg i bawiliśmy się do woli . Dziwiłam się że nie marzną mu łapki .
W końcu zaczął podnosić jedną łapkę , drugą chciał jeszcze pozostałe dwie ale prawie by się przewrócił .Musiałam go nieść do domu na rękach , a był strasznie ciężki . Śmiesznie to wyglądało .
W końcu zaczął podnosić jedną łapkę , drugą chciał jeszcze pozostałe dwie ale prawie by się przewrócił .Musiałam go nieść do domu na rękach , a był strasznie ciężki . Śmiesznie to wyglądało .
Pierwsze pływanie w jeziorze
Tego letniego dnia było bardzo ciepło , rodzice wpadli na pomysł by pojechać nad wodę . Ucieszyłam się bo już myślałam o pływaniu pieska .
Gdy przyjechaliśmy na plażę , było tam pełno psów .Przeraziłam się bo wiedziałam że mój Szarik nie zbyt za nimi przepada . Trudno trzeba było wytrzymać jego wariacje . Rozłożyliśmy koce obok drzewa , pieska przywiązaliśmy do takiego płotka . Jak na złość obok nas rozłożyli się ludzie z labradorką . Mój pies od razu zaczął szczekać. Suczka na szczęście była o wiele spokojniejsza i nie zwracała na niego uwagi.Mama została z psem a my poszliśmy się kąpać .Potem przeszliśmy się dalej tam gdzie piesek mógł się wykąpać i wybiegać . Wzięłam go na ręce i weszłam do wody , pływał ładnie ale coś nie zbyt mu się to podobało bo od razu popłyną do brzegu . Wątpię by następnym razem chciał popływać....
Gdy przyjechaliśmy na plażę , było tam pełno psów .Przeraziłam się bo wiedziałam że mój Szarik nie zbyt za nimi przepada . Trudno trzeba było wytrzymać jego wariacje . Rozłożyliśmy koce obok drzewa , pieska przywiązaliśmy do takiego płotka . Jak na złość obok nas rozłożyli się ludzie z labradorką . Mój pies od razu zaczął szczekać. Suczka na szczęście była o wiele spokojniejsza i nie zwracała na niego uwagi.Mama została z psem a my poszliśmy się kąpać .Potem przeszliśmy się dalej tam gdzie piesek mógł się wykąpać i wybiegać . Wzięłam go na ręce i weszłam do wody , pływał ładnie ale coś nie zbyt mu się to podobało bo od razu popłyną do brzegu . Wątpię by następnym razem chciał popływać....
Pierwsze sztuczki
Gdy piesek się bardziej oswoił ze smyczą i w ogóle z otoczeniem przyszedł czas na naukę sztuczek .
Zaczęliśmy od nauki - siad , poszło szybko bo piesek wiedział o co chodzi .
Potem przyszedł kolei na leżenie , z tym było trudniej ale po kilku próbach udało się ;D!
Aportować umiał bez problemu od razu , daj głos PODOBNIE , teraz uczymy się turlania i podawania
łapy . Nowe pomysły na sztuczki mile widziane .
Zaczęliśmy od nauki - siad , poszło szybko bo piesek wiedział o co chodzi .
Potem przyszedł kolei na leżenie , z tym było trudniej ale po kilku próbach udało się ;D!
Aportować umiał bez problemu od razu , daj głos PODOBNIE , teraz uczymy się turlania i podawania
łapy . Nowe pomysły na sztuczki mile widziane .
Początek znajomości...
Zaczęło się w niedzielę. Jak zwykle wybrałam się z rodzicami do kościoła . Potem na kawę do znajomych . Gdy wróciliśmy do domu było około godziny 13 . Nagle zadzwonił domofon , dzwoniła moja koleżanka i poprosiła bym wyszła na chwilkę . Na jej rękach był malutki szczeniak , rudy i taki śliczny ;-). Poprosiłam brata by zszedł na dół bo wiedziałam że on bardzo chciał psa . Zadzwoniliśmy do rodziców , oni powiedzieli by zabrać psa do domu by go nakarmić . Początkowo nie chcieli się zgodzić by piesek u nas został ale potem się ich ubłagało ale pod jednym warunkiem -że rozwiesimy ogłoszenia.
* * *
Po tygodniu po rozwieszeni ogłoszeń , zgłosił się właściciel .
Powiedział że możemy sobie pieska zatrzymać jeśli chcemy ,zgodziliśmy się od raz nawet rodzice . Powiedział jeszcze że pies ma na imię SZARIK .
* * *
Po tygodniu po rozwieszeni ogłoszeń , zgłosił się właściciel .
Powiedział że możemy sobie pieska zatrzymać jeśli chcemy ,zgodziliśmy się od raz nawet rodzice . Powiedział jeszcze że pies ma na imię SZARIK .
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)







