W czwartek (Boże Ciało) mama miała wolne więc mogłyśmy wybrać się do babci na rowerach.
Przyjechaliśmy ledwo co, znaczy się ja powoli nie dawałam rady. Ogólnie moja kondycja ostatnio się pogorszyła :( . Gdy już byliśmy na miejscu okazało się że babcia wybiera się na wycieczkę rowerową, mama chciała z nimi jechać a ja co... Sama chyba nie zostanę, zwłaszcza że tam nie ma zasięgu więc jakby co nie miałabym jak zadzwonić. Próbowałam z dziadkiem włożyć Szarika do koszyka, ale cóż - był już za duży. Nie chciałam by biegł przy rowerze, 7 km to jednak za dużo dla niego. Tak w ogóle ja go nawet nie uczyłam chodzenia przy rowerze. A do koszyka się nie zmieścił. Trudno... Tak szybko dorastają :).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz