sobota, 26 maja 2012
Ale walka !
Gdy przyjechałam do babci wypuściłam psa do lasu by się przywitał z moimi braćmi , którzy rozmawiali z kimś . Były przygotowania do biegów i miejscowe dzieci "układały" trasę . Jeden chłopak zabrał ze sobą psa swojej babci (sąsiadki mojej babci) - Atosa . Ja nie wiedziałam że ten pies tam jest , więc bez obawy wypuściłam Szarasia . Gdy zobaczyłam Atosa (pies wielkości takiej jak mój Szarik) tak się przestraszyłam , przecież on nie lubi Szarika , a Szarik odwzajemnia bez problemu jego uczucia ! Na początek Szarik biegał za swoim "wrogiem" , potem zaczęli szczekać i ganiać po tym lesie . Później zaczęli się gryźć , szybko pobiegłam za Szarikiem i wzięłam go na ręce . Atos szedł za mną . Tak szczekali i warczeli . Zaniosłam Szarika do ogrodu , tak mnie podrapał . Następnym razem będę sprawdzała kto i co jest w lesie .
Nieproszeni goście ...
Tego dnia przyjechałam do babci , zjadłam obiad i udałam się z Szarikiem na półgodzinny spacerek do lasu .
Później zaczęłam go czesać szczotką , bardzo ostrożnie ponieważ on się czasem szczotki boi .
Nagle natknęłam się na małego kleszcza wbitego w jego główkę . Zawołałam dziadka , bo sama boję się wyciągać kleszczy . Nie to że się brzydzę , ale po prostu nie chcę zrobić mu(psu) krzywdy .
Dziadek wziął pęsetę i próbował wyciągnąć kleszcza , ale był tak mały że trudno było go chwycić .
Wziął inną pęsetkę i udało się , ale wyciągnąć tylko odwłok nieproszonego przyjaciela .
Później dziadek wyciął sierść w okół kleszcza i podjął kilka prób wyciągnięcia szczypiec .
Nie udało się , posmarowaliśmy to miejsce spirytusem by to odkazić . Zostawiliśmy psa na chwilkę by się uspokoił , potem znów próbowaliśmy wyciągnąć tego pasożyta z jego głowy . Po kilku próbach udało się ! A wygolone miejsce na główce psiaka śmiesznie wygląda :) .
Później zaczęłam go czesać szczotką , bardzo ostrożnie ponieważ on się czasem szczotki boi .
Nagle natknęłam się na małego kleszcza wbitego w jego główkę . Zawołałam dziadka , bo sama boję się wyciągać kleszczy . Nie to że się brzydzę , ale po prostu nie chcę zrobić mu(psu) krzywdy .
Dziadek wziął pęsetę i próbował wyciągnąć kleszcza , ale był tak mały że trudno było go chwycić .
Wziął inną pęsetkę i udało się , ale wyciągnąć tylko odwłok nieproszonego przyjaciela .
Później dziadek wyciął sierść w okół kleszcza i podjął kilka prób wyciągnięcia szczypiec .
Nie udało się , posmarowaliśmy to miejsce spirytusem by to odkazić . Zostawiliśmy psa na chwilkę by się uspokoił , potem znów próbowaliśmy wyciągnąć tego pasożyta z jego głowy . Po kilku próbach udało się ! A wygolone miejsce na główce psiaka śmiesznie wygląda :) .
poniedziałek, 7 maja 2012
Pływanie w oczku :)!
Tego dnia byłam u babci . Poszłam z psem do lasu , a potem poćwiczyliśmy na własnoręcznie zrobionym torze Agility . Później Szarik zobaczył kaczę (z plastiku) w oczku wodnym . Była tusz przy brzegu , zabrał ją i pogryzł .Zabrałam mu ją i wrzuciłam na sam środek oczka wodnego . Szaraś nie wiedział co ma robić . Biegał obok tego oczka , szczekał . Potem zanurzył łapy w wodzie , aż w końcu wskoczył po nią z mostku . Taki plusk był , pies prawie pod wodę poszedł . Zaczął pływać , chwycił kaczę i do brzegu szybko wrócił . Wyszedł , łapy miał całe w błocie . Potem uciekał nam z tą kaczką i wytarzał się w trawie . Kilka dni temu był kąpany i strzyżony a wytarzał się w błocie . Będzie trzeba mu kupić nową obrożę przeciw kleszczom , latem pewnie sobie jeszcze popływa :) . Muszę go jeszcze nauczyć aportowania w wodzie , by mi przynosił to co złowił :) .
środa, 11 kwietnia 2012
poniedziałek, 9 kwietnia 2012
Wielkanoc !
Wielkanoc spędziłam u babci . Było tyle pyszności , oczywiście Szarikowi też coś pod stół spadło ;).
Pogoda nie była za ładna , jednak i tak wyszłam z psem na spacerek . W lesie było zimno , ale trochę pospacerowaliśmy . Potem dołączyliśmy do gry w siatkówkę . Tato odpiął smycz Szarika i piesek latał za piłką jak szalony . Bawił się w głupiego Jaśka ;-) . Na początku bałam się że gdzieś ucieknie , za jakimś kotem ale był tak zajęty piłką że chyba poza nią świata nie widział . Później tak zaczął szczekać , jakby wołał "Dajcie mi tą piłkę , dajcie!" . Kilka razy ją złapał , ale trzeba mu było zabrać bo mógł ją zniszczyć .
Szczekał jak głupi aż w końcu sąsiad wyszedł więc trzeba było skończyć zabawę :( .
Potem poszliśmy do domu , by odpocząć . Jednak jakieś pół godziny później byliśmy już w ogrodzie .
Postanowiłam nauczyć go skakać przez przeszkodę .
Na początku myślałam by poskakał przez taką siatkę , jednak on się jej bał . Próbowałam go oswoić z nią , powoli . Przechodziłam z nim spokojnie obok niej , ale na próżno . W końcu postawiłam na dwóch stołkach kij od miotły . Upewniłam się czy wszystko jest bezpieczne . Okazało się że tak , nawet gdyby pies strącił poprzeczkę to i tak nic by mu się nie stało . Na początku miałam go na smyczy , biegł obok mnie . Najpierw nie wiedział o co chodzi , ale potem śmiało skakał . Wzięłam potem zabawkę i rzucałam mu daleko a on po drodze musiał przeskoczyć przez przeszkodę . Potem musiał wskoczyć na belkę i po niej przejść , świetnie sobie radził . Na razie będziemy trenować , a kto wie , może kiedyś pojedziemy na zawody ;).
Pogoda nie była za ładna , jednak i tak wyszłam z psem na spacerek . W lesie było zimno , ale trochę pospacerowaliśmy . Potem dołączyliśmy do gry w siatkówkę . Tato odpiął smycz Szarika i piesek latał za piłką jak szalony . Bawił się w głupiego Jaśka ;-) . Na początku bałam się że gdzieś ucieknie , za jakimś kotem ale był tak zajęty piłką że chyba poza nią świata nie widział . Później tak zaczął szczekać , jakby wołał "Dajcie mi tą piłkę , dajcie!" . Kilka razy ją złapał , ale trzeba mu było zabrać bo mógł ją zniszczyć .
Szczekał jak głupi aż w końcu sąsiad wyszedł więc trzeba było skończyć zabawę :( .
Potem poszliśmy do domu , by odpocząć . Jednak jakieś pół godziny później byliśmy już w ogrodzie .
Postanowiłam nauczyć go skakać przez przeszkodę .
Na początku myślałam by poskakał przez taką siatkę , jednak on się jej bał . Próbowałam go oswoić z nią , powoli . Przechodziłam z nim spokojnie obok niej , ale na próżno . W końcu postawiłam na dwóch stołkach kij od miotły . Upewniłam się czy wszystko jest bezpieczne . Okazało się że tak , nawet gdyby pies strącił poprzeczkę to i tak nic by mu się nie stało . Na początku miałam go na smyczy , biegł obok mnie . Najpierw nie wiedział o co chodzi , ale potem śmiało skakał . Wzięłam potem zabawkę i rzucałam mu daleko a on po drodze musiał przeskoczyć przez przeszkodę . Potem musiał wskoczyć na belkę i po niej przejść , świetnie sobie radził . Na razie będziemy trenować , a kto wie , może kiedyś pojedziemy na zawody ;).
czwartek, 5 kwietnia 2012
Uczymy się nowych sztuczek ;D
Tego dnia postanowiłam nauczyć Szarika kilku nowych sztuczek . Na początku przyszło mi do głowy powtórzyć komendę zostań , bo nie za bardzo ma ją opanowaną .Kazałam psu usiąść przed garażem , powiedziałam zostań i tyłem poszłam kilka kroków w głąb garażu . Widziałam że pies siedzi więc zaczęłam już normalnie spacerować po garażu . Pies nadal siedział , podeszłam do niego i go pogłaskałam .Powtórzyłam to ćwiczenie kilka razy i pies nadal grzecznie siedział .
Następnie nauczyłam go wchodzić na komendę na strych . Z tym też (co dziwne) nie było problemu .
Potem wzięłam kijki (to takie coś , z czym się chodzi na spacery . Wiecie o co mi chodzi , ja za bardzo nie umiem tego nazwać) , chciałam nauczyć go chodzić przy nich , by w czasie takich spacerów z babcią nie zrobił jej i sobie krzywdy . Spacerowaliśmy tak 40 minut , pies trochę się już przyzwyczaił ale nadal ciągnął . Postanowiłam wrócić już do domu , i tak dużo już się dzisiaj nauczył , a ćwiczenia z kijkami dokończymy potem ;-).
Następnie nauczyłam go wchodzić na komendę na strych . Z tym też (co dziwne) nie było problemu .
Potem wzięłam kijki (to takie coś , z czym się chodzi na spacery . Wiecie o co mi chodzi , ja za bardzo nie umiem tego nazwać) , chciałam nauczyć go chodzić przy nich , by w czasie takich spacerów z babcią nie zrobił jej i sobie krzywdy . Spacerowaliśmy tak 40 minut , pies trochę się już przyzwyczaił ale nadal ciągnął . Postanowiłam wrócić już do domu , i tak dużo już się dzisiaj nauczył , a ćwiczenia z kijkami dokończymy potem ;-).
czwartek, 8 marca 2012
Nie lubimy nie proszonych gości .
Tego popołudnia byłam u babci i dziadka . Poszłam z psem na spacer , a bracia z kuzynem na ulicy grali w piłkę . W ogrodzie nie mogli , bo potem wszystkie kwiatki są połamane .
Jakieś 30 minut później , przyjechała taka dziewczyna , której strasznie nie lubię . Od roku , kłócimy się z nią . To w sumie my zaczęliśmy , ale ona rozkręciła . Jak zwykle zaczęło się od wyzywania się na wzajem . Przed jej przyjściem zdążyłam odprowadzić psa . Więc Szarika jeszcze nie widziała . Gdy wjechała na leśną dróżkę . Z bramy(sąsiadów) wybiegł pies sąsiadów . Tak na nią naszczekał że aż piszczała . Super Rambo!-zawołałam .
Zdziwiło mnie to że tak strasznie się do przestraszyła . To pies wielkości większego jamnika :-) . Szariś , też zaczął szczekać , więc wzięłam go na smycz i wyszłam z ogrodu . Ta mała pluskwa , zaczęła się tak drzeć na jego widok , że aż się uśmiałam . Pobiegliśmy za nią , ona na tym swoim rowerze , jechała i się darła . Przestaliśmy ją gonić , i wróciła . Tak kilka razy . Ruch jej nie zaszkodzi xD . W końcu zapędziliśmy ją aż do zakrętu . Wróciła , ale jak już mieliśmy jechać do domu . Znów ją przepędziliśmy , potem już się na szczęście nie pokazała . Fajnie ! Bo mam jej serdecznie dość . Jest taka jakaś psychiczna . Przy pomocy Szarika , już do nas nie podejdzie ;D!
Jakieś 30 minut później , przyjechała taka dziewczyna , której strasznie nie lubię . Od roku , kłócimy się z nią . To w sumie my zaczęliśmy , ale ona rozkręciła . Jak zwykle zaczęło się od wyzywania się na wzajem . Przed jej przyjściem zdążyłam odprowadzić psa . Więc Szarika jeszcze nie widziała . Gdy wjechała na leśną dróżkę . Z bramy(sąsiadów) wybiegł pies sąsiadów . Tak na nią naszczekał że aż piszczała . Super Rambo!-zawołałam .
Zdziwiło mnie to że tak strasznie się do przestraszyła . To pies wielkości większego jamnika :-) . Szariś , też zaczął szczekać , więc wzięłam go na smycz i wyszłam z ogrodu . Ta mała pluskwa , zaczęła się tak drzeć na jego widok , że aż się uśmiałam . Pobiegliśmy za nią , ona na tym swoim rowerze , jechała i się darła . Przestaliśmy ją gonić , i wróciła . Tak kilka razy . Ruch jej nie zaszkodzi xD . W końcu zapędziliśmy ją aż do zakrętu . Wróciła , ale jak już mieliśmy jechać do domu . Znów ją przepędziliśmy , potem już się na szczęście nie pokazała . Fajnie ! Bo mam jej serdecznie dość . Jest taka jakaś psychiczna . Przy pomocy Szarika , już do nas nie podejdzie ;D!
Subskrybuj:
Posty (Atom)



