środa, 6 czerwca 2012

Drugie Urodziny !STO LAT SZARIK !

Dzisiaj szósty czerwiec !
Szarik ma urodzinki . Dwa lata , kto by pomyślał że ten czas tak szybko leci ..?
Piosenkę "Sto Lat" usłyszała najbliższa okolica . W prezencie piesek dostał piłeczkę oraz kilka przysmaków .
Udaliśmy się na długi spacerek i ćwiczyliśmy bieganie na czas!
Następnie bardzo porządnie go wyczesałam. Przecież musiał wyglądać rewelacyjnie , w dzień swych urodzinek.
Każdy domownik złożył mu piękne życzenia. A ja już zaczynam planować jego trzecią imprezkę urodzinową :).

STO LAT KOCHANY SZARIKU !

piątek, 1 czerwca 2012

Nagrywamy film !

Wczoraj byłam u babci cały dzień , szkoła mnie ominęła bo źle się czułam . Moi bracia też nie poszli do szkoły . Mimo tego że brzuchy nas troszkę bolały , poszliśmy na dwór .
Weszliśmy na strych i Gracek wpadł na pomysł by nagrać film , tak na komórce .
Szarik grał główną rolę :) . Kilka odcinków naszego "serialu" zostało nagranych .
Zabawa byłą super . A Szarik mimo tego że nie był specjalnie szkolony wykonywał polecenia jakby od razu wiedział o co chodzi . Niczego nie komplikował . To my mieliśmy więcej wpadek niż on .
Jednak nasz serial został przerwany , ponieważ Kubie bateria padła w komórce .
Gdy już naładowaliśmy ją , trzeba bało wracać do domu .
W domu usunęliśmy te filmiki , bo gdyby ktoś to zobaczył na pewno by się śmiał ;D .

sobota, 26 maja 2012

Ale walka !

Gdy przyjechałam do babci wypuściłam psa do lasu by się przywitał z moimi braćmi , którzy rozmawiali z kimś . Były przygotowania do biegów i miejscowe dzieci "układały" trasę . Jeden chłopak zabrał ze sobą psa swojej babci (sąsiadki mojej babci) - Atosa . Ja nie wiedziałam że ten pies tam jest , więc bez obawy wypuściłam Szarasia . Gdy zobaczyłam Atosa (pies wielkości takiej jak mój Szarik) tak się przestraszyłam , przecież on nie lubi Szarika , a Szarik odwzajemnia bez problemu jego uczucia ! Na początek Szarik biegał za swoim "wrogiem" , potem zaczęli szczekać i ganiać po tym lesie . Później zaczęli się gryźć , szybko pobiegłam za Szarikiem i wzięłam go na ręce . Atos szedł za mną . Tak szczekali i warczeli . Zaniosłam Szarika do ogrodu , tak mnie podrapał . Następnym razem będę sprawdzała kto i co jest w lesie .

Nieproszeni goście ...

Tego dnia przyjechałam do babci , zjadłam obiad i udałam się z Szarikiem na półgodzinny spacerek do lasu .
Później zaczęłam go czesać szczotką , bardzo ostrożnie ponieważ on się czasem szczotki boi .

Nagle natknęłam się na małego kleszcza wbitego w jego główkę . Zawołałam dziadka , bo sama boję się wyciągać kleszczy . Nie to że się brzydzę , ale po prostu nie chcę zrobić mu(psu) krzywdy .
Dziadek wziął pęsetę i próbował wyciągnąć kleszcza , ale był tak mały że trudno było go chwycić .
Wziął inną pęsetkę i udało się , ale wyciągnąć tylko odwłok nieproszonego przyjaciela .
Później dziadek wyciął sierść w okół kleszcza i podjął kilka prób wyciągnięcia szczypiec .
Nie udało się , posmarowaliśmy to miejsce spirytusem by to odkazić . Zostawiliśmy psa na chwilkę by się uspokoił , potem znów próbowaliśmy wyciągnąć tego pasożyta z jego głowy . Po kilku próbach udało się ! A wygolone miejsce na główce psiaka śmiesznie wygląda :) .

poniedziałek, 7 maja 2012

Pływanie w oczku :)!

Tego dnia byłam u babci . Poszłam z psem do lasu , a potem poćwiczyliśmy na własnoręcznie zrobionym torze Agility . Później Szarik zobaczył kaczę (z plastiku) w oczku wodnym . Była tusz przy brzegu , zabrał ją i pogryzł .Zabrałam mu ją i wrzuciłam na sam środek oczka wodnego . Szaraś nie wiedział co ma robić . Biegał obok tego oczka , szczekał . Potem zanurzył łapy w wodzie , aż w końcu wskoczył po nią z mostku . Taki plusk był , pies prawie pod wodę poszedł . Zaczął pływać , chwycił kaczę i do brzegu szybko wrócił . Wyszedł , łapy miał całe w błocie . Potem uciekał nam z tą kaczką i wytarzał się w trawie . Kilka dni temu był kąpany i strzyżony a wytarzał się w błocie . Będzie trzeba mu kupić nową obrożę przeciw kleszczom , latem pewnie sobie jeszcze popływa :) . Muszę go jeszcze nauczyć aportowania w wodzie , by mi przynosił to co złowił :) .

poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Wielkanoc !

Wielkanoc spędziłam u babci . Było tyle pyszności , oczywiście Szarikowi też coś pod stół spadło ;).
Pogoda nie była za ładna , jednak i tak wyszłam z psem na spacerek . W lesie było zimno , ale trochę pospacerowaliśmy . Potem dołączyliśmy do gry w siatkówkę . Tato odpiął smycz Szarika i piesek latał za piłką jak szalony . Bawił się w głupiego Jaśka ;-) . Na początku bałam się że gdzieś ucieknie , za jakimś kotem ale był tak zajęty piłką że chyba poza nią świata nie widział . Później tak zaczął szczekać , jakby wołał "Dajcie mi tą piłkę , dajcie!" . Kilka razy ją złapał , ale trzeba mu było zabrać bo mógł ją zniszczyć .
Szczekał jak głupi aż w końcu sąsiad wyszedł więc trzeba było skończyć zabawę :( .
Potem poszliśmy do domu , by odpocząć . Jednak jakieś pół godziny później byliśmy już w ogrodzie .
Postanowiłam nauczyć go skakać przez przeszkodę .
Na początku myślałam by poskakał przez taką siatkę , jednak on się jej bał . Próbowałam go oswoić z nią , powoli . Przechodziłam z nim spokojnie obok niej , ale na próżno . W końcu postawiłam na dwóch stołkach kij od miotły . Upewniłam się czy wszystko jest bezpieczne . Okazało się że tak , nawet gdyby pies strącił poprzeczkę to i tak nic by mu się nie stało . Na początku miałam go na smyczy , biegł obok mnie . Najpierw nie wiedział o co chodzi , ale potem śmiało skakał . Wzięłam potem zabawkę i rzucałam mu daleko a on po drodze musiał przeskoczyć przez przeszkodę . Potem musiał wskoczyć na belkę i po niej przejść , świetnie sobie radził . Na razie będziemy trenować , a kto wie , może kiedyś pojedziemy na zawody ;).