poniedziałek, 9 kwietnia 2012

Wielkanoc !

Wielkanoc spędziłam u babci . Było tyle pyszności , oczywiście Szarikowi też coś pod stół spadło ;).
Pogoda nie była za ładna , jednak i tak wyszłam z psem na spacerek . W lesie było zimno , ale trochę pospacerowaliśmy . Potem dołączyliśmy do gry w siatkówkę . Tato odpiął smycz Szarika i piesek latał za piłką jak szalony . Bawił się w głupiego Jaśka ;-) . Na początku bałam się że gdzieś ucieknie , za jakimś kotem ale był tak zajęty piłką że chyba poza nią świata nie widział . Później tak zaczął szczekać , jakby wołał "Dajcie mi tą piłkę , dajcie!" . Kilka razy ją złapał , ale trzeba mu było zabrać bo mógł ją zniszczyć .
Szczekał jak głupi aż w końcu sąsiad wyszedł więc trzeba było skończyć zabawę :( .
Potem poszliśmy do domu , by odpocząć . Jednak jakieś pół godziny później byliśmy już w ogrodzie .
Postanowiłam nauczyć go skakać przez przeszkodę .
Na początku myślałam by poskakał przez taką siatkę , jednak on się jej bał . Próbowałam go oswoić z nią , powoli . Przechodziłam z nim spokojnie obok niej , ale na próżno . W końcu postawiłam na dwóch stołkach kij od miotły . Upewniłam się czy wszystko jest bezpieczne . Okazało się że tak , nawet gdyby pies strącił poprzeczkę to i tak nic by mu się nie stało . Na początku miałam go na smyczy , biegł obok mnie . Najpierw nie wiedział o co chodzi , ale potem śmiało skakał . Wzięłam potem zabawkę i rzucałam mu daleko a on po drodze musiał przeskoczyć przez przeszkodę . Potem musiał wskoczyć na belkę i po niej przejść , świetnie sobie radził . Na razie będziemy trenować , a kto wie , może kiedyś pojedziemy na zawody ;).


czwartek, 5 kwietnia 2012

Uczymy się nowych sztuczek ;D

Tego dnia postanowiłam nauczyć Szarika kilku nowych sztuczek . Na początku przyszło mi do głowy powtórzyć komendę zostań , bo nie za bardzo ma ją opanowaną .Kazałam psu usiąść przed garażem , powiedziałam zostań i tyłem poszłam kilka kroków w głąb garażu . Widziałam że pies siedzi więc zaczęłam już normalnie spacerować po garażu . Pies nadal siedział , podeszłam do niego i go pogłaskałam .Powtórzyłam to ćwiczenie kilka razy i pies nadal grzecznie siedział .
Następnie nauczyłam go wchodzić na komendę na strych . Z tym też (co dziwne) nie było problemu .
Potem wzięłam kijki (to takie coś , z czym się chodzi na spacery . Wiecie o co mi chodzi , ja za bardzo nie umiem tego nazwać) , chciałam nauczyć go chodzić przy nich , by w czasie takich spacerów z babcią nie zrobił jej i sobie krzywdy . Spacerowaliśmy tak 40 minut , pies trochę się już przyzwyczaił ale nadal ciągnął . Postanowiłam wrócić już do domu , i tak dużo już się dzisiaj nauczył , a ćwiczenia z kijkami dokończymy potem ;-).