Tego popołudnia byłam u babci i dziadka . Poszłam z psem na spacer , a bracia z kuzynem na ulicy grali w piłkę . W ogrodzie nie mogli , bo potem wszystkie kwiatki są połamane .
Jakieś 30 minut później , przyjechała taka dziewczyna , której strasznie nie lubię . Od roku , kłócimy się z nią . To w sumie my zaczęliśmy , ale ona rozkręciła . Jak zwykle zaczęło się od wyzywania się na wzajem . Przed jej przyjściem zdążyłam odprowadzić psa . Więc Szarika jeszcze nie widziała . Gdy wjechała na leśną dróżkę . Z bramy(sąsiadów) wybiegł pies sąsiadów . Tak na nią naszczekał że aż piszczała . Super Rambo!-zawołałam .
Zdziwiło mnie to że tak strasznie się do przestraszyła . To pies wielkości większego jamnika :-) . Szariś , też zaczął szczekać , więc wzięłam go na smycz i wyszłam z ogrodu . Ta mała pluskwa , zaczęła się tak drzeć na jego widok , że aż się uśmiałam . Pobiegliśmy za nią , ona na tym swoim rowerze , jechała i się darła . Przestaliśmy ją gonić , i wróciła . Tak kilka razy . Ruch jej nie zaszkodzi xD . W końcu zapędziliśmy ją aż do zakrętu . Wróciła , ale jak już mieliśmy jechać do domu . Znów ją przepędziliśmy , potem już się na szczęście nie pokazała . Fajnie ! Bo mam jej serdecznie dość . Jest taka jakaś psychiczna . Przy pomocy Szarika , już do nas nie podejdzie ;D!